www.wioskaindianskaudzika.pl

Ogólnopolskie Zloty Polskiego Ruchu Przyjaciół Indian


Od blisko 40-stu lat co roku organizowane są Zloty Polskiego Ruchu Przyjaciół Indian, podczas których bywalcy przez kilkanaście dni mieszkają w swoich tipi i starają się wiernie rekonstruować zachowanie i obyczaje dawnych plemion indiańskich. Tu odbywają się różne prelekcje, warsztaty, na których można nauczyć się szyć stroje, wyszywać koralikami, a Ci, którzy nie odnajdują się przy takich zajęciach, mogą nabyć na miejscu i stroje i koraliki i narzędzia i biżuterię wykonaną przez indianistów, którzy specjalizują się w swoich rękodziełach od wielu lat. Niektórzy z nich zajmują się szyciem i wyszywaniem strojów na skalę międzynarodową, regalia wykonane przez nich znaleźć można nawet w muzeach w Stanach Zjednoczonych.

Wszystko zaczęło się od chodzieskiej grupy młodych ludzi, którzy w latach 70 zaczęli szukać innych ludzi interesujących się kulturą Indian. Zorganizowano pierwszy zlot sympatyków czerpiących swoją wiedzę z literatury, filmów, później inspiracji szukając w kontaktach z Leszkiem Michalikiem i Sat – Okhiem. Zwłaszcza dzięki przeszłości tego drugiego – syna Polki, Stanisławy Supłatowicz, uciekinierki z zesłania na Syberię, uratowanej przez Indian. Matka Sat – Okha zamieszkała wśród nich, przyjęła nowe imię, które brzmiało Ta-Wach (Biały Obłok) i poślubiła wojennego wodza plemienia Shawnee -Leoo-Karko-Ono-Ma (Wysokiego Orła). Z tego związku narodziło się troje dzieci, najmłodszym był Sat – Okh. W 1937 r. matka wraz z synem przyjechała do Polski gdzie zastała ich wojna. Przeszłość Stanisława Supłatowicza (bo tak brzmiało jego polskie imię) była niezwykle burzliwa – uczył się na tajnych kompletach, walczył po stronie Polski, został uwięziony przez gestapo, uciekł z transportu do Auschwiz, otrzymał wiele odznaczeń wojennych. Po wojnie został skazany na więzienie za przynależność do AK, później przez wiele lat pływał w Polskich Liniach Oceanicznych jako mechanik i w końcu na stałe osiadł w Gdańsku gdzie założył rodzinę. Sat – Okh był również autorem wielu pozycji literackich poświęconym zagadnieniom indiańskim. Był autorytetem dla „polskich Indian” i uczestniczył w większości zlotów PRPI.

Zloty ewoluowały przez prawie 40 lat i obecnie zrzeszają ludzi z Polski, Europy i Stanów. Na arenach możemy podziwiać tancerzy Pow – Wow z różnych rejonów świata.

Co roku zlot organizowany jest w różnych miejscach w kraju, zawsze umiejscowiony jest z dala od miast, by obozowa wioska przez tydzień mogła zamienić się w prawdziwy obóz indiański.

Obozowiska zamieszkane przez entuzjastów nie są hermetyczne. Tak naprawdę każdy zainteresowany może przyjechać i zapoznać się z historią Native Indian i ruchem indianistycznym. Można przyjechać na tydzień lub wziąć udział w Dniu Otwartym, podczas którego odbywa się tematyczny festyn dla mieszkańców najbliższych okolic. Rzecz jasna, aby w obozie panował duch jedności, przebywanie w wiosce i uczestnictwo we wspólnocie wiąże się z przestrzeganiem obozowej etykiety – kodeksu, który wyjaśnia w klarowny sposób istotę zachowywania się na zlocie.